Portal tworzy kreatywna agencja marketingowa:

Rozsądny wybór = klasa średnia ?

Po kilku rozmowach na skype i gg zacząłem się zastanawiać jak to jest z tymi priorytetami w życiu.

Też czytałem książkę "Sekrety amerykańskich milionerów" i wiem że nie kupują drogich rzeczy, ciągle inwestują, samochody kupują na kilogramy, ubierają się jak przeciętny człowiek itp. Ale jak to się ma do człowieka który chce korzystać z życia i spełniać marzenia?

Podobno ferrari, koenigsegg'ami czy zondą jeżdżą ludzie z klasy średniej. Tak samo z właścicielami innych szybkich, czy też luksusowych samochodów.

Spróbowałem to skonfrontować z moimi przemyśleniami i priorytetami i doszedłem do wniosku, że rozsądnym zostanie nazwany ten, kto ubiera się w second-handach, jeździ starą hondą, i wszystkie pieniądze inwestuje.

A gdzie miejsce na marzenia i cieszenie się życiem?

Moim zdaniem ktoś kto kupuje to co drogie nie musi od razu być przedstawicielem klasy średniej wydającym 700% swoich dochodów.

Może to być człowiek który nie lubi kupować zbyt często, więc woli raz a porządnie, żeby było solidne i wystarczyło na dłużej. Może nie inwestuje w Lamborghini żeby się popisać, tylko żeby nim jeździć po torze i szybciej przemieszczać się po świecie? Są ludzie którzy potrafią wykorzystać to co mają maksymalnie i uzyskać dzięki temu lepsze efekty w swoich działaniach (co przekłada się na szybsze zarabianie pieniędzy).

Jeśli ktoś wybierze Subaru Imprezę STI żeby być szybszym, Omegę raz, ale na całe życie, MacBooka Pro żeby mieć solidny sprzęt do pracy, to będzie odważna zagrywka, bo jest ryzyko że się nie opłaci, ale według mnie to dobra, ambitna postawa i ja to popieram.

Zatem czy coś ze mną jest nie tak?

Portret użytkownika Aleksandra Kraus

Masz jak najbardziej zdrowe podejście. Również popieram to, co napisałeś. Wielu łypie okiem na takich, co zamiast trwonić pieniądze na "jednorazówkach" cenią sobie jedno, a dobre rozwiązanie. Rzecz, która zawsze będzie u boku.
Swoją drogą jest to wielkie poświęcenie z ich strony. Na coś takiego trzeba zbierać, a i sobie często odebrać.

Portret użytkownika Michał Toczyski

Powiedz mi tylko, jaka to jest frajda jeździć najdroższymi mercedesami i ferrari (nie licząc niezawodności)? Na pewno wizerunkowo dobra. Na pewno czujemy się bardziej dowartościowani, że sąsiedzi zazdroszczą. Tysiące ludzi wmawiało nam, że jak kupimy dobry samochód, to jesteśmy kimś. Możemy pokazać go nauczycielom w szkole, którzy nadal uczą w szkole, ale nie z zamiłowania, tylko dlatego, że muszą.

Możemy podbudować swoje ego. Ale co dalej? Czy to nie za płatkie myslenie? teraz wydaje nam się, że ten luksus sprawia, że życie staje się lepsze.

I tak jest. Przez pewien czas.

Przedmioty nie mogą dać nam satysfakcji. Być, robić, mieć. W tej kolejności to działa. Przedsiębiorcy są dumni z tego, kim są, jakie mają przekonania, co robią, jaką odnaleźli miłość. Dlatego mogą pozwolić sobie na to, by jeździć fordem, a w limuzynach pojawiać się tylko na bankietach.

Tak żyją amerykańscy milionerzy. Polscy domyślam się, że podobnie, bo zasada psychologiczna jest ta sama.

Zastanówmy się, czy to my chcemy tego samochodu, czy daliśmy się zmanipulować reklamom, że "jak będziesz miał to cacko, to będziesz szczęśliwszy". Ludzie biznesu osiągnęli sukces, bo oszczędzali, pracowali i wiedzą, jak wiele wysiłku kosztowało ich zdobycie majątku. Dlatego nie chcą go od razu roztrwonić.

I większość milionerów nie chce, by ich dzieci poszły podobną drogą. Bo nie jest ona łatwa, jasna i prosta.

Portret użytkownika Łukasz Kacprowicz

Nie o to chodzi, żeby jeździć tym co najdroższe.

Po prostu: idę do salonu Mercedesa, i nie myśląc o reklamach wsiadam do niego, zapoznaję się z możliwościami, tym co mi oferuje, i wybieram jazdę bez stresu, w ciszy, gdzie mogę się skoncentrować na drodze. Wybieram nie tyle prestiż, tylko właśnie to spokojniejsze życie, że nie jadę 20-letnim polonezem więc nie muszę martwić się że spiesząc się na konferencje odpadnie mi koło albo urwie się kierownica.

Dbam w ten sposób o własną psychikę, bo w takim cichym, wygodnym aucie czuję się lepiej, a wtedy mogę jechać panując nad sytuacją i ciszyć się chwilą. Życie wygląda piękniej, bo wysiadając z auta czuję się dobrze, negocjuję potem lepiej.

Wolę panować nad emocjami jak po półgodzinnym słuchaniu Hanza Zimmera a nie po metalice czy techno schranz.

Ale nie o luksusowe wozy mi chodzi. Sam też za takimi nie przepadam, bo jeszcze nie ten wiek. Weźmy pod uwagę coś szybszego, co daje możliwość dotarcia w więcej miejsc w krótszym czasie. Taki wóz to inwestycja, bo mogę działać szybciej, a na tym mi zależy.

Portret użytkownika Aleksandra Kraus

Według mnie Michale, jeżeli ktoś ma marzenie, takie od serca i długo je pielęgnuje, że chciałby mieć swój własny kąt, wymarzone auto [niekoniecznie najnowsze, ale porządne - co za tym idzie - niestety droższe] nie patrzy na reklamy, na to co o nim sądzą. Jeżeli ma się jakieś przekonania, to nie zmienia się ich pod wpływem tekstu do wszystkich, że to nie wyjdzie, że za trudne.
Wypowiedź Łukasza odebrałam o konkretnej rzeczy, a nie o rzeczy jak najdroższej, by była pod publikę. Tu chodzi o coś raz a porządnie i rzadko, a nie o zmianę zdania, gdy pojawi się coś nowszego na następny dzień.
Każdy z nas ma takie górnolotne marzenie.

Portret użytkownika Michał Toczyski

Jedni marzą o miłości, drudzy o przedmiocie, inni o jednym i drugim. Niektórzy pragną się zmienić, coś osiągnąć, żyć inaczej, niż rodzice, pokazać światu na co nas stać.

A jakie Wy macie marzenia?

Portret użytkownika Aleksandra Kraus

Ciężko rzucić teraz marzenia, jakie plączą mi się po głowie. Na pewno zdrowie - żeby było i nie opuszczało. By ominąć cierpienie i ból, jakie niektórzy muszą przechodzić. Na pewno też marzy mi się być człowiekiem wolnym. Jak to powiedziała pani z doradztwa zawodowego - lubię być wolnym strzelcem. Próbować wszystkiego, robić wiele rzeczy, kształcić się wszędzie. Wszystko jest interesujące.

A Ty, Michał? Jakie są Twoje marzenia?

Portret użytkownika Michał Toczyski

Moje marzenia? Zautomatyzować firmę... Skupić się tylko na tym, co lubię robić. Ograniczyć sprawy biznesowe do spotkań z kontrahentami. Stworzyc system, który będzie sprawnie działał.

Wolność finansowa, jak najbardziej. To taki cel pośredni, który prowadzi do większej swobody w organizacji czasu.

Zdrowie i dobre samopoczucie. Zachowanie go do późnych lat. Jak najbardziej.

Szczęście, samorealizacja, miłość. Tak naprawdę, wszystko to pochodzi z piramidy Maslowa.

A cele skonkretyzowane? 2012 wejście na New Connect.

Portret użytkownika Bartłomiej Guzik

Przytoczę taką krótką historie która mi się przydarzyła w związku z tak zwanymi milionerami.

Mam znajomego z Pakistanu który zajmuje się inwestowaniem w nieruchomości, jego aktywa są warte obecnie kilkadziesiąt milionów. Jadąc kiedyś jego starym gruchoczącym mercedesem na kontrolę do jednego z magazynów, zatrzymaliśmy sie w dzielnicy przemysłowej. Mój znajomy powiedział mi że zabierze mnie na wizytę do multimilionera który jest właścicielem kilkunastu parków magazynowych wartych po 20 milionów funtów każdy. Na koniec dodał: Tylko się nie śmiej. Nie wiedziałem do końca o co chodziło ale nie mogłem sie doczekać tej wizyty.

Wjechaliśmy przez dużą bramę i jechaliśmy wśród ciągnących się w nieskończoność magazynów. Na końcu drogi dojechaliśmy do małej starej przyczepy kempingowej przed którą stał pordzewiały malutki samochodzik marki Dihatsu. Weszliśmy do tej przyczepy i zastaliśmy Toma. Był to starszy facet i gdy go zobaczyłem pomyślałem że to stróż pilnujący tutejszych magazynów. Jak interesy Tom? Spytał mój kolega. Całkiem nieźle powiedział Tom, właśnie szykuje sie do zakupu kolejnego parku. Stróż też kupuje parki magazynowe? - pomyślałem. Potem mój znajomy zadał kolejne pytanie . Tom dlaczego nie włączysz ogrzewania cholernie tu zimno(był grudzień)? No coś ty wiesz ile kosztuje ogrzanie przyczepy - odpowiedział popijając herbatę z termosu.

Po krótkiej pogawędce pożegnaliśmy sie i wyszliśmy. Mój kolega wyjaśnił mi że to był właśnie ten multimilioner o którym mówił. Rzeczywiście pokładałem sie ze śmiechu. Dodał jeszcze że ten facet ma majątek przekraczający 100 milionów a gdy idzie ulicą i widzi pustą puszkę podnosi i chowa do kieszeni. Jego biuro mieściło sie w tej starej niedogrzanej przyczepie a samochód spala 2 litry benzyny na 100km. Jak on sie tego dorobił - zapytałem?

Przez oszczędność i niezwykłą umiejętność znajdowania okazji.

To lekka przesada pomyślałem, mieć tyle pieniędzy i żyć jak żebrak, ale ten człowiek wyglądał na szczęśliwego.

Portret użytkownika Łukasz Kacprowicz

To ja przytoczę inną historię.

Mniej więcej tak. Człowiek od finansów spotkał rybaka na pewnej wyspie i zaczął z nim rozmawiać ile to ów rybak mógłby zarobić sprzedając ryby, potem kupując łodzie, kutry, potem statki, potem rozwinąć to na flotę okrętów rybackich, mieć wielką firmę itp. A rybak na to "a potem?" Finansista - potem mógłbyś pójść na emeryturę, wyjechać na jakąś ładną wyspę, bawić się z dziećmi, łowić czasem ryby i oglądać zachody słońca. Rybak i bez ciężkiej pracy już to miał

Zatem jeśli ktoś dobrze się czuje żyjąc na niskim lub bardzo niskim poziomie, to sądzę że zdobywanie bogactw nie jest mu potrzebne. Chyba że pomnażanie ich jest czystą pasją, jak modelarstwo. Ok

Ja jednak preferuję inne podejście: intensywne inwestycje nie tylko w produkty finansowe, ale i w siebie, sprzęt na którym pracujemy i warunki do pracy.

Sądzę też, że zamiast każdy zarobiony grosz odkładać, oszczędzać, jeździć małym daihatsu, to już lepiej intensywnie inwestować w to co się robi, nie szczędząc pieniędzy ani na szybki samochód, ani na szybki komputer, ani na dobre wakacje. W końcu pieniądze stwarzają możliwości i warunki do pracy. A im lepsze są warunki, dla osoby która potrafi je wykorzystać, tym szybciej zarabia się pieniądze inwestując własny czas i pracę. Co o tym sądzicie?

Czym można szybciej dojechać do ważnych osób, w krótszym czasie? Focusem RS czy małym Daihatsu? Kogo w dzisiejszych czasach kontrahent potraktuje poważniej (pierwsze wrażenie). Człowieka w dresie z daihatsu, czy człowieka w garniturze z BMW? Kto zarobi więcej? Człowiek który odkłada każdy grosz, czy ten, który inwestuje w sprzęt, technologię oraz rozwój i szkolenie samego siebie?

Portret użytkownika Michał Toczyski

Proponuję tutaj zajrzeć do tego wątku:
http://www.mentora.pl/grupy/gospodarka/poszukiwacze-zlota-szkodliwi-dla-ekonomii

Przedsiębiorcy znają się na ekonomii. Co do Twojej wypowiedzi Łukaszu, to warto się zastanowić i przeliczyć te inwestycje konkretnie na liczbach. Bo w przeciwnym razie jest to usprawiedliwianie twoich zachcianek.

Czy w naszej branży kupno BMW zamiast forda się opłaci? A może warto mieć dwa auta, na konferencję jechać limuzyną, a po mieście nissanem?

Czy lepiej kupić jednego mercedesa, czy 5 nissanów dla siebie i pracowników?

Tad Witkowicz podczas swojego seminarium 10 października 2009 opowiadał o tym, jak dokładnie przygotowuje analizę finansową. Bo to właśnie ona pozwala okreslić, czy biznes jest dochodowy, czy nie.

A może właśnie dlatego, że oszczędzimy na drogim samochodzie, na willi z basensem i prywatnym odrzutowcu, lepiej zainwestujemy te pieniądze?

Jest jeszcze kwestia moralna. Chodzi o grzech obżarstwa. Konsumpcja nie sprawi, że będziemy szcześliwi. Może nam w tym pomóc, ale sama nie wystarczy. Czemu kupujesz mercedesa? Raz, bo jest solidny. Ale czy nie przeważa tak naprawdę fakt, że lubisz się pokazać? "Mam lepszy samochód, niż sąsiad". "Niech ludzie widzą, że mnie na to stać".

1) Nie zawsze sobie zdajemy z tego sprawę. Ale sama marka została nam zakotwiczona w umysle i skojarzona ze szczęściem, bogactwem i obfitością.
2) Nie chcę uogólniać, dlatego zapytajmy się sami siebie, dlaczego tak bardzo chcemy tych materialnych dóbr tego świata. Bo coś za tym idzie w naszej podświadomości i warto to znać.

PS Łączy się z tym tematem wątek:
http://www.mentora.pl/grupy/gospodarka/pieniadze-nie-lubia-poklasku

Portret użytkownika Łukasz Kacprowicz

Nie chodzi konkretnie o mnie. Rzuciłem te marki z powietrza, choć sam wybrałbym zupełnie coś innego.

Chodzi o to, że jeśli ktoś wybiera dany styl życia, nie musi być od razu konsumpcjonistą. Za to profesjonalistą, dążącym do ideału. Są ludzie, którzy potrafią w 100% wykorzystywać to, w co inwestują.

Z tym zakotwiczeniem w umyśle, grzechem obżarstwa, to też sądzę że przesada. Nie wrzucałbym do jednego worka tych, którym zależy na maksymalnie intensywnym działaniu, z tymi, którzy kupują ferrari, żeby jeździć na 1-2 biegu bo nie potrafią wykorzystać mocy.

Mamy tu na mentorze taki cytat na temat przerzutek rowerowych. Są jednak tacy którzy wykorzystują ich wszystkie 10 i potrafią się w życiu bawić pracą.

Zachcianki to domena klasy średniej, ale w ten sposób też buduje się stereotypy. Bez przerwy przytaczamy cytaty z badań i książek, że amerykańscy milionerzy jeżdżą starymi samochodami. Skoro mają taki styl zarabiania pieniędzy, ok, ale według mnie naprawdę inwestycja w mocny samochód (z rozsądkiem, nie mam na myśli lamborghini) w pewnych branżach może się opłacić.

Poza tym żadną ankietą nie da się zbadać wszystkich ludzi, więc można sporo prawdy ominąć.

Portret użytkownika Michał Toczyski

Łukasz:

Nie chodzi konkretnie o mnie. Rzuciłem te marki z powietrza, choć sam wybrałbym zupełnie coś innego.

W porządku. Ja też mówiłem tak ogólnie.

Chodzi o to, że jeśli ktoś wybiera dany styl życia, nie musi być od razu konsumpcjonistą. Za to profesjonalistą, dążącym do ideału. Są ludzie, którzy potrafią w 100% wykorzystywać to, w co inwestują.

[...]

Skoro mają taki styl zarabiania pieniędzy, ok, ale według mnie naprawdę inwestycja w mocny samochód (z rozsądkiem, nie mam na myśli lamborghini) w pewnych branżach może się opłacić.

Jak się to opłaci, to kto Ci - czy komukolwiek innemu - broni? Przedsiębiorca inwestuje, więc gdy okaze się to dla niego korzystne, to sfinansuje ten samochód czy cokolwiek innego.

Poza tym żadną ankietą nie da się zbadać wszystkich ludzi, więc można sporo prawdy ominąć.

Zgadza się, choć przy tej grupie, jak Stanley i Danko badali ileś tysięcy osób z różnych środowisk, to już reprezentatwna grupa.

Portret użytkownika Łukasz Kacprowicz

Ok, to już sporo kwestii wyjaśniliśmy.

Wniosek z tego taki, że nie należy krytykować posiadaczy szybkich aut/elektroniki itp , zanim nie zobaczymy, jak ich używają.

Portret użytkownika Michał Toczyski

W porządku, to ja dorzucę jeszcze wniosek od siebie. Nie oceniajmy innych. I tak nigdy nie znamy całej prawdy.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Use to create page breaks.

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Przepisz cyfry i litery z obrazka. Stanowi to zabezpieczenie przed spamem. Jeśli znaki są nieczytelne, kliknij ikonę odświeżenia obrazka (dwie strzałki nad ikoną głośnika).