Portal tworzy kreatywna agencja marketingowa:

Przykłady genialnych kampanii reklamowych

Michał Toczyski | Młoda Krew Biznesu

Reklama przeciętnego człowieka niezwykle irytuje. Przerywa filmy w kluczowych momentach, zaśmieca najczęściej odwiedzane witryny w Internecie. Słowem – doprowadza do szału. Zdarzają się jednak perełki, które nie tylko nie wywołują u nas ataku złości, ale przenikają głęboko do naszej świadomości. Wszyscy zaczynamy o nich mówić.

Telewizor matką sukcesu

Zanim Internet wpisał się w nasze życie codziennie, a Facebook stał się drugim pulpitem, był czas, kiedy za najefektowniejszy sposób promocji uważało się reklamę telewizyjną. I choć ten typ reklamy dalej jest na „topie” i kojarzy nam się bardziej ze źle podłożonym dubbingiem do niemieckich produktów, znalazła się grupa kreatywnych marketingowców pokazujących, że można do tego podejść inaczej.

Któż z nas nie pamięta choćby rewelacyjnej kampanii piwa „Królewskie”? Seria ukazująca perypetie czterech przyjaciół, kombinujących jak oszukać żony, by napić się ulubionego złotego trunku, odbiły się szerokim echem w całym kraju. Seria ta sukces zawdzięcza przede wszystkim chwytliwej piosence „Do przerwy 0:1”. W okresie emisji serii, nie można było spokojnie przejść ulicą nie słysząc kogoś podśpiewującego sobie tej melodii. Jest to doskonały przykład, znanego od dawien dawna triku marketingowego. Słysząc znajomą muzykę od razu mamy skojarzenia z reklamowanym produktem, w której się owa melodia znalazła.

W grudniu 2005 roku, sieć Heyah rozpoczęła emisję serii „Zdrabniamy, jak nigdy”. Wizualna oprawa reklamy od razu odwoływała nas do niewiele wcześniej wypuszczonego filmu Roberta Rodrigueza „Sin City”. Ta stylowa czarno-biała sceneria, z elementami czerwieni tworzyła niepowtarzalny klimat. Nie to jednak sprawiło, że niemal wszyscy o nich dyskutowali. To kultowe teksty typu „Klejnociki Koguciku” czy „Jaśniutkie? Jak Słoneczko”, wypowiadanie przez bohaterów reklamy, sprawiły, że zapadały one w pamięci widzów, w szczególności tych z młodszego pokolenia.

Sam byłem „chłystkiem” w tamtym okresie i doskonale pamiętam jak często teksty te były przez wszystkich cytowane. Tym bardziej, że Heyah nie pozwalała nam o nich na chwilę zapomnieć. Wywieszone plakaty, bilbordy itp. ze wspomnianymi przeze mnie cytatami, atakowały nas wszędzie. Do dziś wielu uważa, że była to najlepsza kampania reklamowa, jaką kiedykolwiek ta sieć komórkowa wypuściła, mimo iż posiada ona w swoim dorobku wiele równie dobrych serii reklamowych.

Dziś również zdarzają się dobre pomysły. Warto tu choćby wspomnieć o TurboDymoManie sieci 36.6. Strategia firmy była dość prosta - zrobić tak głupią reklamę, że aż śmieszną. Pomysł widzowie przyjęli z otwartymi rękami. Reklama doczekała się nawet przeróbki w programie Szymona Majewskiego, serii „Demotywatorów”, czy wielu nieoficjalnych profili na Facebooku. Mówiąc o „Demotywatorach”, ciekawy jestem czy za ich umieszeniem w tym popularnym serwisie, nie stoją spece z firmy Polkomtel (właściciel sieci Plus,36.6, Sami Swoi i innych). W końcu ilość potencjalnych konsumentów na tym portalu jest ogromna.

Można byłoby wspomnieć też o wielu innych kampaniach takich jak tej Netii z Tomaszem Kotem w roli głównej, czy seria sieci PlusGSM z kabaretem Mumio, ale czas przejść do nowocześniejszych środków promocji, czyli Internetu.

Internet potężnym narzędziem jest

Jak wielkim i skutecznym medium stał się Internet, przekonał się w marcu tego roku producent kawy Maxwell House. Mimo dobrze obranej i w miarę taniej kampanii, ponieśli oni sromotną klęskę. Wszystko przez to, że specjaliści od reklamy nie docenili potęgi Facebooka. 22 marca firma poinformowała, że każdy, kto zostanie fanem kawy Maxwell House na Facebooku i prześle dane o miejscu zamieszkania, dostanie za darmo termokubek z logotypem marki. Wszystko było by pięknie, gdyby firma przygotowała więcej niż 20 tysięcy sztuk tego upominku. Już pierwszego dnia, znalazło się więcej chętnych na darmowy gadżet, niż ich w rzeczywistości przygotowano. Mimo wielokrotnego przekroczenia limitu skrypt wciąż, „z automatu” odpowiadał, każdemu nowemu fanowi, że jego prezent jest już w drodze. Drugiego dnia Fan Page przekroczył 47 tysięcy, a informację o darmowym kubku zdjęto.

Firma próbowała się tłumaczyć, że nie przewidywała, aż takiego zainteresowania ze strony internautów. Niesmak jednak pozostał, ludzie poczuli się oszukani. Rozwścieczeni, w akcie zemsty, założyli konkurencyjny profil z pytaniem „Gdzie mój termo kubek?” w tytule.

Nieudana akcja do dziś mści się na Maxwell’u, do dziś złośliwi pytają o swoją należność. Szacuje się, że około 20 tysięcy osób czuje się oszukana. Piękny przykład jak pozornie genialna strategia, może stać się klapą.

Dla kontrastu, potencjał tego rozwiązania wykorzystał w maju, producent dezodorantów AXE. Szerokopasmowa kampania obejmująca, telewizje, bilbordy oraz Facebooka zakończyła się dla niej pełnym sukcesem. Axe promował się na Facebooku, rozdawaniem, „klikaczy” znanych z telewizyjnej z Borysem Szycem. Z początku był to gadżet ekskluzywny, bo „klikacz” zgarniało tylko 1500 pierwszych chętnych. I tutaj zainteresowanie było dużo większe niż się spodziewano. Axe podszedł do sprawy trzeźwo i ku uciesze publiki, rozdał kolejne 20 tysięcy sztuk gadżetu, wyrabiając sobie markę wśród internautów.

Inną ciekawą kampanią jest przykład Drevnego Kocura, nowej maskotki piwa Budweiser. Krótka animacja o czeskiej wiewiórce pojawiła się na Facebooku, dość niespodziewanie. Chcąc podkreślić unikalną czeską recepturę piwa, postać wykorzystuje czeskie wyrazy, które podobnie brzmią do naszego ojczystego języka. Wiewióra okazała się tak popularna, że w niedługim czasie zaczęły pojawiać się kolejne odcinki tejże animacji.

Jak widać reklama nie musi być koniecznie manipulacją w tandetnej formie. Dzisiejszy specjaliści od reklamy, wykorzystują naprawdę oryginalne pomysły, a także formy promocji. Obecny rynek wymaga kreatywności by przyciągnąć uwagę konsumenta. Najprostsza, więc recepta na sukces brzmi – Zrób taką reklamę, aby wszyscy w koło o niej rozmawiali.

Mateusz Pawłowski

Przedsiębiorczy blog Michała Toczyskiego

Michał Toczyski