Portal tworzy kreatywna agencja marketingowa:

Biznes, sukces i ciężka praca

Michał Toczyski | Przestrzeń dla biznesu

Przykładem człowieka, który doszedł „Od nędzy do pieniędzy” (tak brzmi tytuł wydanej książki) jest Tad Witkowicz. Urodził się w niewielkiej miejscowości Kodeń nad Bugiem w bardzo biednej rodzinie. W 1966 r. w wieku 16 lat udało mu się wyjechać z rodzicami do ciotki do Kanady. Tam zdobył wykształcenie i rozpoczął swoją przygodę z biznesem.

Karierę rozpoczął jako naukowiec na Uniwersytecie w Toronto. Później był inżynierem w firmach Bell Northern Research w Ottawie i Veltec Corp w Bostonie, gdzie zajmował się zastosowaniem światłowodów w telekomunikacji.

Cały czas szukał jednak miejsca dla siebie w biznesie. W 1981 roku założył z własnych oszczędności ($5.000) pierwszą firmę Artel Inc., którą po 3 latach wyprowadził na giełdę [NASDAQ]. Była ona jedną z najszybciej rozwijających się spółek w tamtym okresie. Firmę Artel Inc. zakupiła - znana z sprzedaży sprzętu do sieci komputerowych - firma 3Com.

W 1987 roku, już z kapitałem $500.000, założył spółkę CrossCom, która już w 1992 roku zadebiutowała na giełdzie. Głównym profilem jej działalności była produkcja sprzętu (routery i oprogramowanie) do budowy dużych sieci komputerowych. W 1993 r. firma była wyceniona na Wall Street na $350M. Klientami były takie firmy, jak: Royal Bank of Canada, Chase Manhattan Bank, KLM, FBI, Prudential Securities, Walt Disney. W 1991 roku powstał jej polski oddział w Gdańsku - CrossComm Poland, gdzie pracowało 180 inżynierów i programistów produkujących oprogramowania. Działała ona na zasadzie outsourcingu – czyli taniej siły roboczej.

Kolejną, trzecią firmą, założoną w 1998 r. za $1.000.000 była spółka Adlex Inc. Cała produkcja oprogramowania wykonywana była w Gdańsku, a następnie sprzedawana na rynek amerykański i do krajów Unii Europejskiej. Adlex sprzedawał polskie oprogramowanie dużym światowym firmom, jak: IBM Global Services, Novartis, Fidelity, Chase, Morgan Stanley czy Bell South. Firma została kupiona przez Compuware, piątą co do wielkości firm softwerowych na świecie. Natomiast jej polski oddział został przekształcony w Compuware Poland, nadal istnieje i rozwija się.

Dziś jego majątek szacowany jest na ponad 1 miliard 100 milionów zł. Ma piękny dom na Wyspach Bahama. Aktualnie kieruje Otago Capital. Jest to fundusz Venture Capital, którego celem jest inwestowanie w firmy, które są w początkowej fazie rozwoju. Otago zainwestował już w 8 firm, w tym 5 z Polski. Strategia inwestowania polega na tym, że znajduje firmę, która może produkt lub usługę wybudować, przetestować, a następnie wyprowadzić ją na rynki zagraniczne. Już nie zakłada własnych, tylko chce inwestować w młode firmy, które już działają. Mam trochę kapitału i wiem, jak to się robi – twierdzi. Jego pasją jest pomaganie ludziom, którzy mają dobre pomysły na biznes, wspieranie ich doświadczeniem, radami, kontaktami i pieniędzmi. Wspiera także rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Angażuje się w start-up-y, czyli innowacyjne projekty biznesowe, w które inwestuje środki finansowe. Na wsparcie firm działających w branży internetowej i IT przeznaczył 25 mln dolarów, choć nie wyklucza również innych dziedzin. Aktualnie chce skupić się w 100% na działalności w Polsce, gdyż uważa, że w kraju nad Wisłą jest ogromny potencjał. Zorganizował konkurs na biznesplan, pisze artykuły i poradnik dla planujących start-up oraz współpracuje z ludźmi, którzy podobnie myślą, jak on.

Jeśli chodzi o powstawanie start-up-ów, w praktyce wygląda to w następujący sposób. Na początku sprawdza założenia nadesłanych projektów (gotowych biznesplanów) i wybiera te, które uważa za godne inwestowania. Choć ma bogate doświadczenie, to jednak, uważa, że nikt nie jest w stanie przewidzieć i on również, który projekt wypali w 100%. Z 200 pomysłów powstaje tylko 1 start-up. Na 100 start-up-ów 90 upada. Z tych 10, w które inwestuje na 2 zarabia, na 2 lub 3 nic nie zyskuje i nie traci, a na pozostałych traci wszystko. Przyczyną upadku wielu firm jest za szybkie wydawanie pieniędzy bez osiągania zaplanowanych zysków. Wskazuje na to z własnego doświadczenia, gdyż jego pierwsza firma zaczęła przynosić zyski dopiero po dwóch latach istnienia. Wtedy pozwolił sobie na zakup (razem ze wspólnikiem) samochodów firmowych. Inwestując w różne firmy wielokrotnie stracił, ale nie poddał się i inwestuje dalej, gdyż uważa, że to, co robi dla innych jest lepsze niż gra w ruletkę.

Tad ma dwie strategie odnośnie firm, w które inwestuje: wejście na giełdę, albo sprzedaż. Do wejścia na giełdę firma musi być zyskowna i poważna. W przypadku start-up-ów, tylko 1 firma na 1000 ma szansę tam się dostać, czyli współczynnik wynosi 1/1000. Od start-up-u do firmy, która ma coś ciekawego i którą można sprzedać, to szansa wynosi 1 na 10. Mimo wszystko, twierdzi, że to dobra inwestycja i poświęca temu swój czas i pieniądze.

Uważa, że dziś w Polsce mamy inną młodzież, inne warunki dla jej rozwoju, niż wtedy, kiedy opuszczał kraj. Tylko trzeba ją znaleźć, nauczyć nowoczesnego myślenia i sfinansować ten potencjał. Młodzi Polacy są odważni, pewni siebie, a szczególnie po studiach niewiele się różnią od swoich rówieśników w USA. Mają pomysły na otworzenie własnego biznesu. Po analizie biznesplanów otrzymanych z Polski, doszedł do wniosku, że wiele pomysłów od strony biznesowej było słabo przemyślanych, brak było konkretnych informacji, jak i ile na takim pomyśle można zarobić. Wielu autorów biznesplanów cechowała bardzo duża naiwność. Według Tada pomysł na biznes, to tylko 5% sukcesu. Pozostałe 95% to ciężka, żmudna harówka. Sam dorobił się – jak twierdzi w swojej książce - ciężką, rzetelną i uczciwą pracą.

Niektórzy ludzie nie rozumieją, co to jest biznes. Wielu uważa, że jak mają pomysł, zrobią coś troszeczkę taniej, zareklamują się, to klienci będą walić do drzwi, ale tak nie jest. Największy problem dla młodego biznesu to sztuka pozyskiwania klientów, a tego brakuje w większości biznesplanów, co jest trochę dla niego denerwujące.

Często poważną barierą w rozwoju biznesów jest brak finansowania projektów, nawet innowacyjnych. W Polsce bogaci ludzie nie chcą inwestować w start-up-y, gdyż więcej zarobią na nieruchomościach. Nieco inaczej przedstawia się sytuacja w Stanach Zjednoczonych. Dlatego bazując na doświadczeniu zdobytym za granicą, pragnie pomagać polskiej młodzieży.

Jego firma Otago Kapital zajmuje się poszukiwaniem najzdolniejszych ludzi, aby im pomóc rozwinąć skrzydła, skontaktować z ludźmi biznesu na świecie. Brak pieniędzy - jak twierdzi - nie jest jednak główną przeszkodą w biznesie. To raczej brak samodyscypliny i wytrwałości doprowadził wiele biznesów do upadku. Jeśli natomiast firma zaczyna od zera, to oprócz kapitału, potrzebuje przede wszystkim wiedzy, przemyślenia i strategii. Tą wartość dodatkową chce wnieść do firmy, którą wybierze w początkowej fazie rozwoju.

Uważa, że najpierw inwestuje się w ludzi, a dopiero potem w pomysł. Lepiej zainwestować w świetnych i wykształconych ludzi ze słabym pomysłem na biznes, niż w bardzo dobry pomysł, ale z grupą słabych ludzi. Według niego idealnym kandydatem na pracownika jest osoba inteligentna, żądna sukcesu, posiadająca wiedzę, skuteczna w działaniu, uczciwa i wykształcona.

W Polsce istnieje tendencja do otwierania firm zaraz po ukończeniu studiów, albo w ich trakcie. Natomiast w Stanach Zjednoczonych biznes otwiera się po kilku latach pracy i nabraniu doświadczenia. Uważa, że studia - choć skończył je z bardzo dobrymi wynikami - nie uczą fachu, tylko logicznego i konkretnego myślenia.

Czym dla Tada Witkowicza jest sukces? Jest to wspinaczka po drabinie. Trzeba chcieć wejść na górę. Aby jednak się tam dostać, trzeba iść po kolejnych szczeblach, nie sposób pominąć żadnego. Nie ma drogi na skróty. Im wyżej, tym trudniej, tym większa konkurencja. Nie tylko trzeba chcieć wejść, ale konieczny jest wysiłek. Z wielu rozmów przeprowadzonych z biznesmenami doszedł do wniosku, że ich doświadczenie jest podobne i ma wiele punktów wspólnych. Droga do sukcesu jest trudna, ale istnieje. Należy eksploatować mózg, talent i wszelkiego rodzaju zdolności. Sukces jest w zasięgu ręki zwykłych, nawet biednych ludzi, czego sam jest przykładem.

Tad jest człowiekiem wyjątkowo zorganizowanym. Bez planu nie robi niczego. Oprócz planowania biznesu i inwestycji, planuje również podróże, wyjazdy po zakupy, przechadzki w lesie czy prace w ogródku. Dla niego plan to wytyczenie nominalnego celu (konkretnie, co da się osiągnąć) oraz określenie metody działania. Cel musi być mierzalny, bo inaczej nie jesteśmy w stanie określić, czy został osiągnięty oraz określony w czasie: ja to zrobię na jutro, do wtorku, na piątek.

Jedno z jego powiedzeń brzmi: Kiedy zaczynasz biznes zyskujesz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów. Dlatego tak ważne jest na samym początku mieć siłę charakteru i się nie poddać. Jako wskazówkę przytacza radę, jaką otrzymał od szefa amerykańskiej firmy Analog Devices: Zaplanuj swoje działanie jak najdokładniej, zrób pierwszy krok i sprawdź, czy wyniki są takie, jakich oczekiwałeś. Jeśli tak, to rób następny krok, jeśli nie – to zrób krok do tyłu i przemyśl następny. Tak krok po kroku osiągniesz sukces.

Witkowicz dorobił się na wykorzystaniu nowych technologii, jak światłowody, sieci komputerowe i internetowe. W najbliższym czasie według niego będzie zapotrzebowanie na biznesy bazujące na zielonej energii oraz związane bezpośrednio z leczeniem człowieka. Alternatywne źródła energii, zielone technologie i biotechnologie, to dziedziny, które będą się obecnie dynamicznie rozwijały.

Jeśli masz ciekawy pomysł na biznes, chcesz się nim podzielić z Tadem i uzyskać jego opinię możesz skontaktować się poprzez stronę http://www.otagocapital.com. Być może to Twój projekt (biznesplan) zostanie zaakceptowany i otrzymasz szerokie wsparcie biznesowe (kapitał, doradztwo) do rozwoju własnej firmy na rynku polskim i za granicą.

Uwaga! Patronat nad wspaniałym wydarzeniem!

Już 22 i 23 października odbędą się seminarium i warsztaty z miliarderem polskiego pochodzenia, Tadem Witkowiczem. W ciągu swojej kariery założył trzy spółki, a dwie z nich wprowadził na amerykańską giełdę NASDAQ. Tworzył fortuny i zarządzał biznesami od tak zwanego start-upu do rozkwitu i sprzedaży.

Podczas konferencji opowie swoją historię i przedstawi wiele cennych wskazówek dla przedsiębiorców, którzy pragną pójść w jego ślady. Nad wydarzeniem patronuję jako Kreatywna Grupa Marketingowa Platinum Group. Będę tam na miejscu, zatem pojawia się okazja do spotkania i być może nawiązania współpracy.

Warto być. Zapraszam na stronę seminarium z Tadem Witkowiczem oraz rejestracji.

Portret użytkownika Michał Toczyski

Uczestniczyłem w seminarium. Tad zainspirował mnie, nakierował sposób myślenia, mentalność przedsiębiorcy. Przekazywał wydaje się, że proste rzeczy, o których nikt inny publicznie nie mówi. Jak zatrudniać pracowników, opracować biznesplan, wyliczyć zestawienie finansowe? Niezwykle wartościowe informacje.

Portret użytkownika Damian Stasiak

Tad wielu uczestnikom, min. mnie, dał solidną dawkę wiedzy z najwyższej biznesowej półki. Osoby myślące o swoim start-upie ( szczególnie w branży hi-tech) z pewnością uzyskały ogromną wiedzę jak w praktyce wygląda możliwość wejścia na rynek z czymś nowym. Jakie są wyzwania, problemy do pokonania przy wprowadzaniu nowego produktu na rynek. Z pewnością dla wielu był to kubeł zimnej wody na głowę. Wielu ma kilka "innowacyjnych" pomysłów na dzień i myśli, że to wystarczy. Człowiek mega-sukcesu jakim jest Tad mówi, że to tylko ułamek tego co potrzebne do osiągnięcia celu. Reszta to ciężka zdrowo-rozsądkowa praca. Nie do pominiecia jest też niebagatelna rola sprzedawcy, jako kluczowy składnik sukcesu w tego typu przedsięwzięciach. Coś co jak najszybciej powinni sobie uświadomić wszyscy marzyciele, niedoszli twórcy olbrzymich fortun z tysiącami nowych pomysłów na dzień ;)

Portret użytkownika Damian

Ciekawa historia. Niestety własna firma to chyba jedyne szansa by zyc i pracować normalnie. Bo np. praca w banku obojetnie jakim np. PKO BP czy Pekao to jedna wielka harowka.

Portret użytkownika floward

tak T. Witkowicz to niesamowity przykład pracowitości
oraz zaangażowania. Z takim samym zaangażowaniem mówił
o swojej karierze nawet kiedy pracował rękami nie głową.
Zmuszony sytuacją finansową po wyjeździe za granicę nauczył
się pracy w zawodzie którego nie wykonywał wcześniej (druga
praca za granicą) z fizyka stał się elektronikiem.
Ogromny potencjał i wielki autorytet już na początku kariery.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Use to create page breaks.

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Przepisz cyfry i litery z obrazka. Stanowi to zabezpieczenie przed spamem. Jeśli znaki są nieczytelne, kliknij ikonę odświeżenia obrazka (dwie strzałki nad ikoną głośnika).