Portal tworzy kreatywna agencja marketingowa:

Biznesowy dualizm

Redakcja | Przestrzeń dla biznesu

Dualizm, w znaczeniu religijnym, przedstawia nam rzeczywistość ścierających się dwóch biegunów. Wymiar materialny, który kojarzony jest ze złem, i związanymi z nim pokusami, stanowi kontrapunkt dla świata duchowego, tego dobrego, natchnionego i objawiającego prawdę. Człowiek jest istotą, która odróżnia się od zwierząt, uwięzioną w ciele transcendentalną cząstką, czyli duszą. My możemy ją wzmacniać, upiększać lub wręcz odwrotnie, swoimi czynami, zaniedbywać, spłycać, unieważniać.

Dlaczego rozpoczynam ten artykuł od filozoficznego spojrzenia z lotu ptaka? Czasem mam wrażenie, że wpadając w wir wydarzeń i kipiel szczegółowych informacji, zachowuję się tak, jakby istniała tylko jedna płaszczyzna. Nie pozwalam się wciągnąć, nie badam tego, co kryje się pod taflą sytuacji, których jestem uczestnikiem. Prawdziwą sztuką i zawodowstwem jest balans, polegający na czerpaniu wiedzy i wewnętrznej siły z obydwu biegunów: fizycznego i psychicznego, duchowego i materialnego, aspektów ludzkich, emocjonalnych oraz tych, które możemy objąć klamrą logicznego świata liczb i mierzalności.

Od całkiem niedawna, bo od lutego 2015 roku, w księgarniach w Polsce możemy odnaleźć pozycję „Wytresuj swoich niewolników… czyli starożytna sztuka zarządzania”. Za tym przewrotnym tytułem stoi szereg przemyśleń, spisanych przez Marka Sydoniusza Sępa, o tym, jak zadbać o swoją posługę. Opisuje on jak motywować, a jednocześnie sporadycznie karać. Radzi, żeby chwalić i dzięki temu zyskać zaufanie i lepsze efekty. Czyżby moje wyobrażenia na temat rzymskiego niewolnictwa były błędne? Przeglądając tę książkę, znów zadałem sobie pytanie dotyczące dualizmu i obszarów, które są z nim związane: komunikacja, motywacja, zarządzanie…

Dualizm w obszarach biznesowych wyraziłbym w dwóch słowach: konsekwencja i pokora. Tę myśl można multiplikować na tematykę zarządzania projektami, rolę współczesnego lidera, sztukę delegowania i monitorowania zadań, prowadzenia efektywnych spotkań czy osobistej efektywności. Model Diltsa, który w postaci góry lodowej przedstawił Maciej Bennewicz w książce „Coaching, czyli restauracja osobowości” pokazuje nam, że widoczne warstwy, czyli wygląd i zachowanie, są jedynie małym procentem, w stosunku do tego, co kryje się pod taflą wody.

To właśnie pokora pozwala nam zadać pytanie: „z czego to wynika?”. Porównanie do danie nura, często w lodowatej wodzie, moim zdaniem jest bardzo trafione. Odkrywanie, stojących za zachowaniami, umiejętności, przekonań, wartości, a nawet misji życiowej, bywa obłędnie zaskakujące. Wymaga jednocześnie nienagannej cierpliwości, umiejętności słuchania emocji i autentycznego zainteresowania drugim człowiekiem.

Konsekwencja pozwoli nam wystrzelić w górę. Wyobraźmy sobie, że dokładnie i z pokorą zbadaliśmy dolne warstwy naszej góry lodowej. Jesteśmy świadomi naszej duchowości, nasz system wartości jest uporządkowany, a cele życiowe postawione na pozycjach startowych. Właśnie dzięki konsekwencji będziemy pracowicie zdobywać potrzebne umiejętności oraz asertywnie zachowywać się w drodze do wymarzonego obrazka finalnego. Czy po drodze kierunki naszych dążeń mogą się zmieniać? Oczywiście! Dlatego właśnie pokora i konsekwencja zawsze będę iść w parze, pozwalając nam być jednocześnie dwa kroki w przód, i w tył. W przód, ponieważ, jak zawodowi szachiści przewidujemy, co stanie się w przyszłości i dzięki temu systemowo budujemy optymalne scenariusze zachowań i rozwiązań. W tył, ponieważ oddychamy cierpliwością, która hamuje nas przed zbyt szybkim szufladkowaniem innych, chwaleniem się, niesieniem pomocy i rady, bez pewności, że potrafimy ją udzielić.

Regina Brett w książce „Bóg nigdy nie mruga” przywołuje następujące słowa:

„Mieć wieczny spokój w sercu. Nie mieć zmartwień i kłopotów. Nigdy nie być strapionym, niespokojnym, zbolałym, drażliwym czy rozgniewanym; nie dziwić się niczemu, co mi się przytrafia; nie czuć, że cokolwiek zostało uczynione przeciwko mnie. Z jednakim pokojem przyjmować brak pochwał, zarzuty i pogardę; (…) zaznać zgody i harmonii – zanurzyć się w nich niczym w głębokiej zatoce ciszy, podczas gdy wszędzie wokół wody wydaję się wzburzone.”

Obojętnie czy budujesz swój zespół, delegujesz zadanie, czy przygotowujesz się do negocjacji – czeka Cię prawdziwa próba. Możesz postawić na jedną kartę, dbając o cele, mierzalne efekty i szybki zysk. Czy odnajdziesz w ten sposób spokój? Odkryj motywacje i potrzeby psycho-fizyczne swoich członków zespołu, a potem przynieś dodatkową wartość do osiąganych celów projektowych. Zaopiekuj się osobą, której wyznaczasz zadania. Sprawdź czy ma wszystkie potrzebne zasoby, ile ma w sobie wewnętrznej siły i czy nie jest przeciążona. Odpowiedz na pytanie, jakim rzeczywiście chcesz być partnerem biznesowym. Czy odnajdujesz tam miejsce na zaufanie i długofalową współpracę?

Przed każdą kolejną podróżą od dziś w Twojej głowie zapali się lampka – sygnalizator, który podpowie Ci, że skaczesz na jednej nodze. Wtedy zatrzymasz się, złapiesz równowagę i oddech. Spokojnie, bo z konsekwencją i pokorą, ruszysz dalej z nową, drobną korektą drogi.

 

Autorem felietonu jest Piotr Drosdzol (Akados - Akademia Dobrego Startu)

Portret użytkownika Mateusz P.

Bardzo dobry tekst.
Mam jednak przemyślenie, co do poniższego fragmentu:

„Możesz postawić na jedną kartę, dbając o cele, mierzalne efekty i szybki zysk. Czy odnajdziesz w ten sposób spokój? Odkryj motywacje i potrzeby psycho-fizyczne swoich członków zespołu, a potem przynieś dodatkową wartość do osiąganych celów projektowych. Zaopiekuj się osobą, której wyznaczasz zadania. Sprawdź czy ma wszystkie potrzebne zasoby, ile ma w sobie wewnętrznej siły i czy nie jest przeciążona. Odpowiedz na pytanie, jakim rzeczywiście chcesz być partnerem biznesowym. Czy odnajdujesz tam miejsce na zaufanie i długofalową współpracę?”

Sformułowanie to uważam za bardzo mocne.
Wielokrotnie podejmowałem się dyskusji, czy na pewno chcę znać dokładnie każdego pracownika, jego problemy osobiste i motywacje.
Zazwyczaj wnioskami z takich dyskusji było, że TAK jeżeli zarządzam grupą profesjonalnych informatyków, o których trudno na rynku i NIE, jeżeli zarządzam grupą 50 magazynierów, których mogę szybko wymienić.
Wyobraź sobie proszę, że zamiast stawiać takim pracownikom proste zadania i rozliczać się zadaniowo, zastanawiasz się, czy na pewno słaby sex z żoną noc wcześniej wpływa na jego słabe samopoczucie, a to obniża mu wyniki …

Tak samo uważam, że to pracownik powinien jasno komunikować, że brakuje mu zasobów czy ma problem z ustaleniem priorytetów. Według mnie podstawową rolą kierownika nie powinno być sprawdzanie, czy pracownik ma wystarczające zasoby, ale takie „wytresowanie” pracownika, aby ten informował go w przypadku ich braków.

Podsumowując, uważam że zrozumienie pracowników i ich motywacji może być ważne, ale dopiero w momencie, jeżeli został wypracowany dobry system oceny efektów ich pracy.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Use to create page breaks.

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Przepisz cyfry i litery z obrazka. Stanowi to zabezpieczenie przed spamem. Jeśli znaki są nieczytelne, kliknij ikonę odświeżenia obrazka (dwie strzałki nad ikoną głośnika).