Portal tworzy kreatywna agencja marketingowa:

Jak zrobić ministronę partnerską, która zarabia?

Michał Toczyski | Przestrzeń dla biznesu

Otwarcie mówię, że wpis ten pochodzi sprzed kilku lat, kiedy jeszcze Platynowy Program Partnerski nie istniał. Dostałem do zrecenzowania ministronę na temat e-booka pt. Sekrety uwodzenia. Nie jestem zaznajomiony z branżą, lecz - jak to ktoś stwierdził - ewolucja w każdym mężczyźnie zakorzeniła umiejętność uwodzenia. Dlatego jako przedstawiciel tej brzydszej płci, a przede wszystkim jako marketer pokusiłem się o przedstawienie Wam, Czytelnikom i Platynowym Partnerom tego interaktywnego dzieła.

Sekrety uwodzenia. Interesująca grafika, choć z szablonu. Teksty własne, autorskie, unikalne. Strona prosta, wyeksponowane menu. Serwis zawiera edukacyjne podstrony. Opublikowany tekst ma zachęcić Czytelnika do zakupu książki, czyli zainteresowania się tematem "uwodzenia", co w przypadku naszej grupy docelowej nie wydaje się szczególnie trudne.

Witryna sprawia wrażenie niedosytu. Internauta chce znać więcej "sztuczek" i "trików". Założyciel ministrony uderzył w nerw. Wybrał coś, co z samego założenia ściąga liczną grupę docelową, która chce spełnić swoje potrzeby bycia z drugą osobą. Czasami czytają to informatycy nie ruszający się z domu i czerwieniący się na widok dziewczyny. Czasami są to ludzie zgrywający pewnych siebie i "macho". A niekiedy zwykły Kowalski trafi na tę stronę i czyta z czystej ciekawości.

Brakuje tej stronie konkretnego celu. Przykładowo chcemy, by internauta rejestrował się w biuletynie, byśmy mogli go torpedować mailami z użytecznimi wskazówkami oraz zachęcać go do kupna e-booka. Możemy także zamieścić ofertę przedsprzedającą. czyli dłuższy tekst zachęcający do przyjrzenia się publikacji i wejścia na stronę sprzedażową.

Celem może być także zarekomendowanie strony poprzez portale społecznościowe takie, jak facebook, nk.pl, goldenline.pl czy blip.pl. Wtedy w widocznym miejscu zamieszczamy widoczne przyciski-ikonki tych witryn wraz z podpisem "podziel się ze znajomymi!". Warto pamiętać, że ludzie "podzielą się" tylko wtedy, gdy na stronie znajdą ciekawe, śmieszne, interesujące bądź intrygujące informacje - i nie będzie ich zbyt dużo.

W przypadku bloga, celem może być zamówienie subskrypcji bądź zaprenumerowanie kanału RSS. Dzięki temu, będziemy my, jako czytelnicy, powiadamiani o nowych wpisach.

Gdy już określiliśmy cel, wybieramy właściwą szatę graficzną. Strona jest ładna. I różowa. Kobiety lubią ten kolor, mężczyźni już nie (uogólnienie). Warto poeksperymentować z czerwienią - kolorem miłości - jeśli na stronie znajdziemy niewiele informacji. W przypadku rozbudowanej witryny, czerwień męczy oko i skłania internautę do opuszczenia nas. Główna kolumna (jak na mój gust) jest zbyt wąska. Można zamienić trzy kolumny w jedną, to wyjdzie wszystkim na zdrowie. I stworzyć menu poziome oraz zmniejszyć tzw. "header", czyli górną część witryny (po co zdjęcie ma mi zasłaniać tyle tekstu?). Fotografię umieśćmy obok tekstu.

Co dalej? Amerykańscy uczeni (a jakżeby inaczej) stwierdzili, że zdjęcia osoby patrzącej nam prosto w oczy dekoncentrują i zmniejszają skuteczność oferty. Warto zdjęcie zamienić na inne - dziewczyny ładnej, normalnie ubranej i zwykłej. Niech wskazuje - symbolizuje obiekt pożądania, ale nie odciąga uwagi czytelnika (bo po co?).

Widzę tutaj wspaniały nagłówek, szkoda, że taki mały (podobno kobiety mówią tak czasami po nocy poślubnej, nie wiem, nie doczekałem tego). "Jesteś nieśmiały do kobiet?". To pytanie jasno precyzuje nam grupę docelową - osoby, które chcą poprawić swoją śmiałość. Może i zdanie to nie jest gramatyczne (bo powinno być "w stosunku do kobiet", co w przypadku młodych umysłów mogłoby dodatkowo pobudzać wyobraźnię), ale zaintrygowanie mamy.

Potrzeba jeszcze obietnicy. "Na tej stronie znajdziesz 7 wskazówek, dzięki których gdy podejdziesz do atrakcyjnej kobiety, poczujesz się silny - jak prawdziwy mężczyzna, którym zresztą jesteś!". Kto z naszego targetu przejdzie obok tego obojętnie?

Po zasugerowanych zmianach sprawdzamy skuteczność nowej strony. Jeśli lepiej się sprawdza od poprzedniej, to jesteśmy w domu - i możemy dalej ulepszać. A jeśli nie jesteśmy w domu, to powracamy do wersji pierwotnej. Tak naprawdę, dopiero rynek weryfikuje, ile warte są wskazówki marketera.

Portret użytkownika Adrian

Jestem na początku drogi z programem partnerskim księgarni
Lideria.

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Use to create page breaks.

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Przepisz cyfry i litery z obrazka. Stanowi to zabezpieczenie przed spamem. Jeśli znaki są nieczytelne, kliknij ikonę odświeżenia obrazka (dwie strzałki nad ikoną głośnika).